NASZ CEL PASSO GARDENA

NASZ CEL PASSO GARDENA

Skoro jeszcze jesteśmy w Słowenii to nie może zabraknąć zdjęć z pięknego jeziora JASNA ♥ w miejscowości Kranjska Góra.

Spacer dookoła gwarantuje:

• dobrą zabawę

• wyciszenie

• mnóstwo pięknych fotografii

• ogromny błękit.

Trzy dni przed moimi urodzinami. To nasz drugi samotny TRIP urodzinowy. Ponownie jedziemy w Dolomity, ale tym razem ciut dalej.
Naszym obiektem na mapie staje się Passo Gardena. Miejsce,które pierwszy raz zobaczyliśmy w czerwcu tego roku, na naszej kamperowej wyprawie.

Adaś już wtedy mi powiedział „Mamusiu tu są najpiękniejsze góry”. Nie trudno się zgodzić ! Wiedziałam, że wrócę tu, bo w czerwcu bardzo szybko opuściliśmy tą przełęcz. Gdyż mieliśmy inny cel wycieczki. Cóż za ignorancja miejsca !
Wrzesień 2019 – nadciągamy !!!!!!

Po drodze mijamy przepiękne wsie, wydają się być opuszczone, okiennice pozamykane. Pojedyncze osoby plątają się pomiędzy domami. Życie płynie wolno, ale to cisza przed zimą ….

Ruszając z Słowenii zmieniłam trasę na szybszą. Wg GM (googlemaps) miałam zyskać godzinę drogi. Pomyślałam w sumie czemu nie ? Po co mam jechać tą samą drogą co rok temu!

Wskoczyłam na chwilę do Austrii i ruszyłam przed siebie. Po około godzinie jazdy ujrzałam znak na interesującą przełęcz. Wg google maps jazda tą przełęczą dodawała mi godzinę dogi.

Uśmiechnęłam się sama do siebie, bo przecież chciałam ją skrócić. Ale kusiła mnie wizja tej górskiej drogi. Widoki były niewielkie, nadciągały chmury i deszcz. Pomyślałam wtedy, że wszystko może się zmienić i jazda tamtą droga może się okazać widokowa – to kwestia tylko czasu (jak bardzo się myliłam !).

W miejscowości Mauthen ( w Austrii) skręciłam na drogę o numerze 110 i ruszyłam przed siebie ! Droga wznosiła się , a widoków jak nie było tak …. nie było !!! Wizja przedostania się na stronę Włoską umilała mi czas, pomyślałam wtedy o pysznym espresso i jakoś nie martwiłam się pogarszającą pogodą.

Kiedy dojechałam na samą górę przełęczy w telefonie ujrzałam dalszą część trasy …. zakręciło mi się od samego patrzenia !

Ciao ITALIA ! WILLKOMMEN SUDTIROL ♥

Tu nie trzeba pisać wiele ♥ czuję się jak w domu. Dosłownie. Nie przejmuję się pogodą, ale spadającą temperaturą (opony letnie). A żeby tego było mało to wjechałam na przełęcz położoną na 2055m npm i strugach padającego deszczu zobaczyłam drobinki śniegu ! NIC TU PO MNIE !!!

Zjechaliśmy ciut niżej za Cortinę i zrobiliśmy sobie jeszcze przed SAPPADĄ piknik w aucie ♥ żyć nie umierać !

Dalsza część drogi była raz w chmurach raz w deszczu. Adaś smacznie spał a ja naprzemiennie słuchałam włoskiego radia i swoich zachwytów nad przemykającymi od czasu do czasu widokami. Znałam te widoki z czerwcowej wyprawy, więc zbytnio nie ubolewałam nad stratą . Wiedziałam, że zachód słońca na przełęczy Gardena ma być niesamowity – zatem byłam cierpliwa.

Dojechaliśmy na miejsce. Miejsce naszego noclegu, to dość duży parking, w pobliżu, kanjpki, sklepik. I widoki – NAJLEPSZE!

Koszt parkingu : 5 Euro / doba

Przygotowałam Auto do noclegu, zrobiłam obiad, Adaś był na wizji z dziadkami, a ja fotografowałam dość zmienny krajobraz.
Za około 2h miał być zachód słońca, wykorzystaliśmy ten czas na relaks i zabawę  ♥ (Adaś spakował kilka zabawek do plecaka).

I kiedy tak się rozleniwiliśmy, ujrzałam na przeciwległych szczytach – palące się od zachodzącego słońca granie! Nie myśląc długo, ubrałam Nas ciepło, zabrałam aparat – statyw i ruszyliśmy oglądać spektakl.
Było bardzo bardzo zimno ! Jak wychodziliśmy wzgórzem z parkingu, zawołałam do Adasia „Może wracamy”? Na co on odwrócił się i mówi :
„MAMO JESTEŚMY LUDZIE Z GÓR, NIE BĄDŹ MAŚLAK CHODŹ”

Możecie sobie wyobrazić moje wzruszenie !! Poleciały łzy, napłynęło mnóstwo dobrych myśli. Skąpani w tej różowości zachodzącego słońca, robiliśmy dużo zdjęć, albo staliśmy wpatrzeni w krajobraz.

Pomyślałam wtedy, że jestem SILNA. Że jestem WDZIĘCZNA. Że jestem SZCZĘŚLIWA.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *