CZTERNASTY LUTY, PIERWSZY RAZ NA MOTORZE !

Luty ma już czternaście dni, rok 2019 ma już ich czterdzieści pięć. Czas mija, dni lecą, godzina za godziną, życie się toczy. Powtarzamy czynności, zazwyczaj robimy coś z automatu. Popadamy w rutynę.

Najgorzej ! Zautomatyzować swoje życie. Nie rób tego. Dostarczaj swoim bodźcom nowych wrażeń, małe rzeczy -wielkie szczęście !

 

Pogoda nie zachęcała, ale to kolejna wymówka by czegoś nie robić, bo za zimno, bo kapuśniaczek pada z nieba. Nuda.

Spakowaliśmy się i pojechaliśmy – NA GARAŻ ! Od kiedy mój mąż stał się w posiadaniu większej przestrzeni do spełniania swojej pasji, znalazło się w nim miejsce na moje maleństwo, zakupione z okazji Mikołaja.

MAM SWÓJ MOTOCYKL. DEMON PRĘDKOŚCI. 

Od 2013 roku mentalnie jestem gotowa by jeździć, przejechałam mnóstwo kilometrów za plecami Pawła. Spałam w trakcie jazdy, jadłam, robiłam zdjęcia, śpiewałam, krzyczałam z zachwytu, płakałam ze szczęścia. Raz spadłam.

Dziś po krótkim szkoleniu przez mojego męża, w obecności naszego syna, wsiadłam na swój motocykl i … pojechałam.

Pojechaliśmy razem, na dwa motocykle. Kiedy zrównaliśmy się na szosie, Adaś krzyknął do mnie „Mamo Ty giździe!!”. Jego oczy świeciły ze szczęścia. Oparty o bak Pawła, siedział z przodu i nie miał ochoty kończyć krótkiej przejażdżki.

A ja? Ja cały czas w głowie szukałam biegów, sprzęgła, hamulca, ale też cały czas krzyczałam w myślach : TAK TAK TAK !!!!! Chcę więcej ! ♥

 

dziękuję ♥

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *