PREZENT URODZINOWY, CZYLI JAK DAĆ SOBIE W KOŚĆ, ALPY I DOLOMITY CZĘŚĆ 2

Czasami coś zaplanujesz, od a do z. Zakładasz plan B, w obawie, że coś pójdzie nie tak. W jednej chwili wszystko wymyka się nam spod kontroli. Gorączkowo szukasz kolejnych planów C,D,E …. aż dochodzisz do wniosku, że nie masz nad niczym kontroli. Że życie płynie, że jedyne co może Ciebie uratować to SPOKÓJ.

Część pierwsza tu:  KLIK KLIK

BUDZIMY SIĘ PO PIERWSZEJ NOCY W AUCIE – SLOVENIA – JEZIORO JASNA. 

Noc była przyjemna. Zrobiło się chłodno, ale Adaś najwidoczniej akceptował taki stan rzeczy. Głośno chrapał i dosłownie uśmiechał się przez sen. Zasnął poprzedniego dnia, dość szybko bo po 18. Wcale mu się nie dziwię, to był szalony i intensywny dzień.

Leżałam obok niego, czuwałam. Zrobiło się bardzo ciemno. Postanowiłam, że pójdę spać. Mój umysł i zmysł czujności – cały czas pracował. W wyniku czego,  po dwóch godzinach leżenia – nie zmrużyłam oka.
„Cholera jasna idź spać!!!” Ciągle sobie powtarzałam. Kilka razy straciłam świadomość, ale szybko coś mnie wybudzało. Było bezpiecznie, spokojnie, ale samotna noc w aucie, z małym dzieckiem potrafi pobudzać wyobraźnię.

Kiedy już zasnęłam na dobre {hahaha} …. PONOWNIE się obudziłam. W pierwszej chwili pomyślałam, że ktoś świeci mi latarką do auta. Kiedy po kilku sekundach doszłam do siebie zrozumiałam, że pełnia księżyca zaplanowana na jutro, właśnie ma miejsce i wyłoniła się zza gór.

Pobudka nad ranem była szybka, jakoś po 7 rano Adaś już przecierał oczy i dopytywał o kaczki. Ja w tym czasie wiedziałam, że musimy się ciepło ubrać i rozgrzać biegając dookoła auta.

W międzyczasie, przygotowałam ciepłe mleko na płatki kukurydziane, wrzątek na herbatę i kawę !

To był naprawdę radosny poranek. Oczywiście wspomniane wcześniej kaczuszki, szybko się pojawiły, kiedy usłyszały, że kuchnia już nie śpi.

W ich towarzystwie, zjedliśmy śniadanie, poszliśmy jeszcze na spacer koło jeziora i zarządziłam pakowanie i przemieszczenie się o 180km w nasz główny CEL: TRE CIME DI LAVAREDO ♥

JEDZIEMY !!!!

Zatrzymaliśmy się na dłuższą chwilę, nad jeziorem MISURINA , Adaś smacznie spał, a ja postanowiłam zrobić TRANSMISJĘ NA ŻYWO, aby podzielić się z Wami w jakim cudownym miejscu jestem ♥

Dziękuję, że wtedy byliście przez tamtą chwilę przy mnie. Cieszę się, że mogliście zobaczyć to co widzą właśnie moje oczy.

Kolejna część będzie już z wyjątkowego miejsca jakim jest TRE CIME ♥ i spodziewajcie się jej niebawem 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *