PREZENT URODZINOWY, CZYLI JAK DAĆ SOBIE W KOŚĆ, ALPY I DOLOMITY CZĘŚĆ 1

LISTA MARZEŃ DO SPEŁNIENIA.

Tak do końca, to sama nie wiem ile części będzie. Na pewno mniej niż odcinków KLANU (można się śmiać). Chciałabym was zaprosić na opowieść o matce, która wymyśliła sobie, że na trzydzieste czwarte urodziny zabierze dziecko – autem z dwoma śpiworami, skrzynią żarcia w dziką podróż. Podróż w głąb siebie, a prościej w DOLOMITY.

Był lipiec, właśnie wróciłam z WYRYPY TATRZAŃSKIEJ i aktualizowałam swoją listę marzeń. Spojrzałam nieco wyżej i w moje oczy wpadło marzenie : „Zobaczyć Dolomity i po obcować z nimi kilka dni „. Najpierw pomyślałam sobie, „oj ty głupia, jak ty chcesz tam zajechać???”, no ale równie szybko pomyślałam ” głupia – swoim autem !”

MASZYNA RUSZYŁA. 

Była połowa lipca, a ja zaczęłam układać plan w głowie. W wolnej chwili otwierałam google maps i sprawdzałam ilość kilometrów. Robiłam to tak często, hm nie wiem  ….. w nadziei, że się zmniejszą ?? Nie mam pojęcia. Wiedziałam jedno : w jednym kawałku tam nie dojadę. Wiedziałam drugie: rok temu bardzo spieprzyłam sobie trip motocyklowy na Słowenię ( w wielkim skrócie, nieodpowiedni ludzie). Od lipca 2017 roku nie mogłam przeżyć, że nie zatrzymałam się nad Jeziorem Jasna. Tym pięknym Jeziorem, z wodą lazurową, otoczonym przepięknymi Alpami Julijskimi i metalowym KOZOROGIEM.
Koza z rogami 🙂
W takim razie, wyruszając z Polski zatrzymam się na pierwszy nocleg w Słowenii, nad właśnie tym wymarzonym Jeziorem Jasna.  Super! Coś już wiem. Teraz jeszcze tylko pomyśleć nad ilością jedzenia na drogę i do przygotowania w trakcie wyprawy. Gdyż od początku chciałam traktować ten wyjazd „biwakowo” . Nie chciałam tracić czasu i EURO na jedzenie w restauracjach (jedyne euro jakie miałam to na wjazd do TRE CIME DI LAVAREDO i ewentualny koszt doby parkingowej). Zamysł był taki, że tankuję tylko auto. A my stajemy na posiłki tam gdzie dusza zapragnie. Jakie to proste prawda ! Już prawie cały plan jest. Jeszcze tylko, ciuchy na każdą porę dnia i nocy. Przygotować się na załamanie pogody … i w tym momencie pomyślałam: „cholera jadę tam pod koniec września, na letnich oponach, a co jeśli spadnie śnieg?” No cóż. Zadzwonię po męża, by podrzucił komplet zimówek! IGNORANTKA ? Nie !! Optymistka 🙂

26 WRZEŚNIA.

Tak, to dzień moich urodzin. My wyruszyliśmy trzy dni przed, czyli w poniedziałek. Dokładnie o 5 rano. Zapakowani nie po sam dach, ale na każdą ewentualność. Adaś całą drogę mi towarzyszył. Był aktywny , podekscytowany! Zapewne udzielał mu się mój szalony pozytywny nastrój.
Kiedy na trasie zaczęły pojawiać się Alpy, kilometry zaczęły szybciej uciekać. „MAMUSIU WIDZISZ TE OGROMNE GÓRY, TAM JEDZIEMY!!” Serce mi rosło ze szczęścia! Ale przed nami była do pokonania pewna szalenie stroma przełęcz, którą LEDWO LEEEDDDWOOO pokonaliśmy rok temu peżotem 407 z przyczepą i dwoma motocyklami, zapakowanymi na niej. Wyobraźcie sobie wielką górę, drogę asfaltową, znak „nachylenie 18%” i zakaz wjazdu z przyczepami. MY TEGO ZNAKU NIE WIDZIELIŚMY. Przerażona tamtym doświadczeniem, pocieszałam się, że ja nie jadę z zapakowaną przyczepą. Bułka z masłem. Wurzenpaß – „pokonane” !!! Ale wierzcie mi na słowo pisane ! Byłam taka z siebie dumna.

W NAZWIE MA LOVE – SLOVENIA – DZIEŃ DOBRY !

Dojechaliśmy – 727km za nami ! Dzień dobry Słowenio ! Dzień dobry Jezioro Jasna ! Dzień dobry Alpy. Dzień dobry – burczy mi w brzuchu ! To zbyt mało, karmić oczy widokami. Kuchnia poleca Spaghetti Boloneze i możemy iść penetrować teren.
Mój plan obejmował: obiad, odpoczynek, spacer dookoła jeziora ze statywem w celu wykonania wspólnych zdjęć z synem. A później, później możemy iść spać. Do naszego auta – oczywiście !

Czyż tam nie jest pięknie ? !

A będzie jeszcze piękniej, bo to : KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ ♥

5 odpowiedzi do “PREZENT URODZINOWY, CZYLI JAK DAĆ SOBIE W KOŚĆ, ALPY I DOLOMITY CZĘŚĆ 1”

  1. Najpiękniej <3

    Alpy, Dolomity, Szwajcaria, Słowenia itd… to są rejony które tylko liznęłam milion lat temu i też nigdy nie miałam okazji poeksplorować należycie, więc koniecznie, KONIECZNIE wpisuję na hot listę

    1. Paulina ! Tam jest niekończąca się lista miejsc do zobaczenia 🙂 Mogę tam wracać kilka razy do roku ! Ale wiem, (m.in po Twoim blogu), że jest jeszcze TYLE INNYCH miejsc do zobaczenia, że chyba oszaleję 😉 Ściskam Ciebie ♥

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *