BYE BYE NOVEMBER

BYE BYE NOVEMBER
To dobry moment by zakończyć przepiękny listopad. Za oknem od wczoraj pada śnieg, jest go coraz więcej, ale temperatura jeszcze na lekkim plusie, więc jak przestanie padać, tak pewnie szybko zniknie.

 

Cieszę się nim jak dziecko, a jutro z okazji pierwszego grudnia, z samego rana pobiegnę z aparatem uwiecznić śnieżną krainę – jest tak pięknie! Tymczasem, zapraszam Was na fotograficzne podsumowanie mojego miesiąca, nawet nie wiem kiedy zleciał ten listopad?!

 

 

Tak, wiem (tyle razy było)  DOMKI U BRONKI ! Miesiąc listopad rozpoczęłam rodzinnym wyjazdem w cudowne miejsce. Jeszcze nie myślałam, że tak pięknie tam będzie. W  grudniu ukaże się szersza relacja z tego miejsca.

 

 

Po powrocie przez jakieś dobre dwa tygodnie nie mogłam dojść do siebie. Widok jaki rozciągał się z naszego domku, był niepowtarzalny. Dniami i nocami myślałam (i wciąż myślę) o tamtym miejscu. Z takim widokiem chciałabym kupić działkę, pod nasz przyszły dom.

 

 

Do połowy listopada mało co wychodziłam z aparatem, bo kończyłam wszystkie bieżące sesje. Ale dwunastego listopada przeżyłam kolejny szok emocjonalny. Jola i Radek, dali się porwać na sesję po lesie.

 

 

A skoro nadrobiłam wszystkie zaległości to kilka dni później, zima sama upomniała się o mnie. Wzięłam psy i popędziłam podreptać po naszym Beskidzie Śląskim. Pogodę miałam wymarzoną, słońce grzało , śnieg skrzypiał pod nogami, a psy .. psy chyba tez miały nie mniejszy ubaw ode mnie.

 

 

W przedostatni weekend listopada wykonałam jeszcze jedną (zaległą) sesję plenerową. Z Karoliną i Michałem złapaliśmy ostatnie kolory jesieni. Ubawiliśmy się cudownie przy tej sesji, a efekty całej sesji będę aktualizować w grudniu, na mojej ślubnej stronie www.khstraube.com  ♥

 

 

LEŚNY PARK NIESPODZIANEK PO RAZ DRUGI. Radość w czystej postaci. Po raz kolejny poza sezonem. Zwierzyna sama lgnęła do nas, choć jeden jeleń, chciał udziobać Adasia 🙂

 

 

Dwudziestego drugiego listopada pojechałam do szkoły. Znajoma która jest tam nauczycielką, poprosiła mnie bym poprowadziła lekcje, o swojej pasji. A raczej o tym jak moja pasja stała się moją pracą. Słuchaczami byli trzynastolatkowie. Musze przyznać , że miałam tremę. Ale jak wkręciłam się w słowotwórstwo to skończyć nie mogłam. Zdjęć z tego dnia nie mam, więc musicie mi wierzyć na słowo. Niesamowite przeżycie to było dla mnie, ale byłam z siebie bardzo dumna, że poleciałam z tematem po całości 🙂

 

 

Ostatni weekend listopada zakończyłam, bardzo mocno wyczekiwanym wyjazdem. Przede wszystkim pierwszy raz osobiście – face to face – poznalam Ewę! Z którą wirtualnie znam się od trzech lat. Spędziłyśmy w gronie naszych synków, kapitalny i wyluzowany weekend w Zakopanem. Wcieliłyśmy się w role filmowych „złych mamusiek” i dałyśmy upust naszym emocjom.

Mogę zaryzykować stwierdzenie, że listopad zleciał tak szybko jak ten dzisiejszy śnieg. czekacie już na święta?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *