MANGART – ZAKAZ WJAZDU – CZYLI WJAZD POD ZAKAZ.

MANGART – ZAKAZ WJAZDU – CZYLI WJAZD POD ZAKAZ.

Sama nazwa określa szczyt górski (2679m npm) jest on tak majestatyczny, że nie miałam przyjemności go widzieć, bo schował swój urzekający wierzchołek pod chmurą. No trudno, przeżyłam.

Droga pod Mangarski szczyt jest krótko mówiąc, MOCNO widowiskowa. Na odcinku około 12 km pokonuje się ponad kilometr przewyższenia. Momentami jest cholernie wąsko i jazda po takim asfalcie wymaga trzeźwości umysłu. Na wyższych partiach górskich serpentyn, przejeżdża się przez liczne tunele, wykute w skałach. Niektóre zakręty, są jakby zawieszone nad przepaścią. Mój język polski odezwał się stanowczo na widok, przepaści tuż obok mojego prawego ramienia : „ja piiiiii…….” wykrzyczałam radośnie ! 

BLOG GÓRSKI

I tak jeszcze kilkanaście razy ….. na szczęście spod kasku motocyklowego niewiele słychać, zatem bez obawy drodzy rodacy, kultura Polska pozostała pod kaskiem 🙂

Jak zawsze zapomniałam dodać, że wjazd na drogę pod Mangartem jest płatny, kosztuje całe 5 euro od osoby.  Przemili ludzie wręczają ci bilet, ulotkę i tłumaczą co czeka ciebie dalej. Informacje są zrozumiałe, spójne i konkretne. Życzą szerokiej drogi i machają radośnie. 

 

Nasza podróż dociera do miejsca, gdzie widnieje znak „zakaz dalszego poruszania się”, ale spokojnie nie wjeżdżamy lekceważąc go. Jest tam również dopisek: dalsza podróż odbywa się na osobiste ryzyko wjeżdżającego. I dokładnie o tym samym wspominał nam uprzejmy pan kasując za wjazd 5 euro. 

 

BLOG GÓRSKI

Prawdopodobnie ma to związek z całkiem sporym osuwiskiem na drodze.

Jazda tym odcinkiem jest jak Kuluar Rolling Stones Mont Blanca.

Na wdechu pokonujemy na szczęście dość krótki odcinek, aby w prezencie otrzymać jeszcze piękniejszy i majestatyczny widok całego podjazdu pod Mangart, oraz widok na przepiękne schronisko Koca na Mangrtskem sedlu (2072m npm). Schronisko mieści się na rozległej równinie na zboczu Przełęczy Mangart (2072), w dawnej wartowni granicznej. 

Dalszy przejazd odbywa się już pętlą, dookoła wzniesienia, a ja nie mogę wyjść z podziwu ilu śmiałków, postanowiło zaryzykować i mimo wcześniejszego zakazu, wjechać do końca. Mowa o licznych samochodach zaparkowanych pod szczytem 🙂 

Parkujemy nasze maszyny i udajemy się na spotkanie z naturą. Ja chłonę krajobraz każdym wdechem 🙂 nie wiem czy robić zdjęcia, czy wchodzić na skały, gdzie szukać najlepszych kadrów. Jakie jeszcze zrobić ujęcie by nie żałować, że … się nie zrobiło. Po chwili zatrzymuję się na moment, odwracam wzrok za siebie i moim oczom ukazuje się niesamowita panorama ALP. Widzę w oddali parę zakochaną, natychmiast wpada mi kadr do głowy. Paweł już wie co ma robić, a ja pędzę totalnie niezmęczona, na wspomniany widok. Liczę, że kiedy dobiegnę do miejsca, owi zakochani opuszczą skałę. Moje myśli są tak głośne, że tuż przed wejściem na nią, para opuszcza widok. 

Resztę niech opowiedzą Wam zdjęcia.

Jak Wam się podobała trasa? A może są tu tacy, którzy byli tam przed nami ? Dajcie znać koniecznie o waszych przeżyciach. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *